Wierzymy w Boga. Ale czy na pewno wierzymy w jego istnienie?

„Bóg Einsteina” Tadeusza Niwińskiego to niezwykłe przemyślenia autora na temat konfliktu pomiędzy „wierzącymi”, „niewierzącymi”, a ludźmi, którzy wierzą w naukę. Ta publikacja to swojego rodzaju fenomen, o czym może zaświadczyć fakt, że jest jednym z bestsellerów i cieszy się tak sporym zainteresowaniem, że została wydana w trzech różnych formach (ebook, książka drukowana, audiobook). Skąd w ogóle taki pomysł na ebooka i o czym on tak właściwie jest? Bóg jest wielkiO tym opowie sam autor w jednym z cytatów:
„Ludzkość wymaga zasadniczych zmian w sferze myślenia. Wraz z rozwojem komputerów, a szczególnie Internetu, w ostatnich dwóch dziesięcioleciach niezwykle wzrosła zdolność komunikowania się ludzi. Możliwość wymieniania olbrzymich ilości coraz lepszej jakości informacji zapoczątkowała zmiany społeczne, których efektów jeszcze nie potrafimy dobrze przewidzieć. Jednocześnie problemy do rozwiązania na świecie są ogromne”.

Konflikt pomiędzy wierzącymi, a niewiernymi

Autor kontynuuje, co jest kluczem jego publikacji:
„Głównym celem tej książki jest oświetlenie korzeni konfliktu między „wierzącymi” a „niewierzącymi”. Konflikt ten, moim zdaniem, w zasadniczy sposób przeszkadza w osiągnięciu porozumienia i uniemożliwia współdziałanie ludzi na świecie. Jest zupełnie niepotrzebny i może być rozwiązany podobnie jak wieloletni spór naukowców w fizyce dotyczący natury światła: czy to jest fala, czy cząsteczka. O dziwo, okazuje się, że może być i jedno, i drugie. Podział na „wierzących” i „niewierzących” jest bardziej bezsensowny niż podział na czarnych i białych, bo w przypadku koloru skóry są to chociaż jakieś obserwowalne różnice, a „wiara” nie ma widocznego odpowiednika. Jedynym rozwiązaniem problemu rasizmu
jest umówienie się, że atrybut koloru skóry nie ma znaczenia w relacjach między nami i że patrzymy na siebie, „nie widząc” koloru skóry. Jesteśmy ludźmi. Kropka.”

W pierwszym rozdziale autor wprowadza nas w tajniki swojej filozofii, według niego Bóg istnieje co będzie się stara udowodnić w kolejnych rozdziałach:
„Podobne rozwiązanie problemu proponuję w stosunku do „wierzących” i „niewierzących”: Bóg istnieje. Kropka. Wszyscy „wierzymy” w Boga. Ta prosta myśl jakoś zupełnie nie dociera do części zacietrzewionych walczących o przekonania na temat istnienia, bądź nieistnienia Boga (co jest główną treścią większości sporów na temat prawdy o świecie i życiu)”.

„Zjednoczony” Bóg

Tadeusz Niwiński cały czas zastanawia się nad sensem podziałów w ogóle. W dalszej części chce naświetlić czytelnikowi zasadność w jego mniemaniu istnienia”zjednoczonego Boga”. Tadeusz Niwiński pisze:

„W dalszej części książki rozwijam ten temat i mocno wierzę w to, że pomysł „zjednoczonego Boga” jest równie dobry jak spojrzenie na ludzi różnych kolorów skóry jako na LUDZI i niezauważanie różnicy kolorów tam, gdzie ona nie ma znaczenia. Podobnie nie ma znaczenia, czy potęgę wszechświata i cud życia ktoś nazywa Naturą czy Bogiem. Ważne jest tylko coraz lepsze poznawanie Boga lub Natury, czyli szukanie odpowiedzi na pytania, skąd się tutaj wzięliśmy, jak i sens ma nasze życie oraz czego Bóg od nas „chce”.

Organizacja mądrych ludzi lekiem na spory

Autor przedstawia przykłady bezsensownych według niego konfliktów pomiędzy „wierzącymi”, a „niewierzącymi”, które tak naprawdę do niczego nie prowadzą: 

„Na przykład „wierzący” twierdzi, że jego Bóg zabrania kobietom być kapłanami, a „niewierzący” w odpowiedzi nie kłóci się, że Boga nie ma, tylko informuje, że jego Bóg mu się zwierzył, że TYLKO kobiety powinny być kapłanami. Absurdalność takiej dyskusji staje się oczywista i jest nadzieja, że obie strony dobrze nauczą się przestrzegać oddzielania poznawalnego od niepoznawalnego i dojdą zgodnie do wniosku, że nikt nie ma prawa do twierdzenia, że Bóg zwierza mu się ze swoich planów i przez niego (lub jego zwierzchników) wydaje ludziom jakiekolwiek rozporządzenia.”

Trzeba przyznać, że „Bóg Einsteina” jest pozycją niesłychanie kontrowersyjną. Właściwie co osoba, to inna opinia o tej książce,