Przeciw rasizmowi

Poniższy wpis kontynuuje tematykę recenzji ebooka „Bóg Einsteina”. Autor Niwiński w dalszym ciągu zwraca uwagę na nieporozumienie zawarte w konstytucji w której jakoby pisze, że są dwa rodzaje ludzi (autor jest przeciwko rasizmowi i wszelkim podziałom).Podział ludzi wydaje się nieunikniony:

wira, ze Bóg istnieje„We wstępie do polskiej Konstytucji Polacy są podzieleni na dwa rodzaje: wierzących oraz tych innych. Sprytnie, nie jest powiedziane „niewierzących”, i ci inni (wymienieni na drugim miejscu, drugiej klasy Polacy) są określeni jako tacy, którzy prawdę, sprawiedliwość, dobro i piękno „wywodzą z innych
źródeł” (…)
Ale jakie to są źródła peroruje dalej Niwiński. Dlaczego nie można powiedzieć?:
„My – wszyscy, zarówno o białej skórze, jak i nie posiadający białej skóry, tylko jakąś inną” albo: „my — wszyscy heteroseksualiści, jak i nie podzielający tego sposobu uprawiania seksu, a rozkosz czerpiący z innych źródeł”… Dlaczego nie? Dlatego, że takie dzielenie ludzi jest ewidentnym objawem rasizmu i nietolerancji i nikomu by do głowy nawet nie przyszło, żeby dawać temu wyraz w konstytucji. Natomiast podział na „wierzących” i „niewierzących” wydaje się tak oczywisty, że rzadko kto go kwestionuje. „Wierzący” to tacy, którzy twierdzą, że Bóg istnieje, a niewierzący mówią: „Boga nie ma”. Taki podział ludzi jest poważnym nieporozumieniem, oczywiście nie tylko w Polsce. Pytanie, czy Bóg istnieje czy nie, jest pytaniem o wielu konsekwencjach. Ludzie gotowi są walczyć i zabijać się w związku z odpowiedzią na nie, ale nie fatygują się, aby najpierw precyzyjnie umówić się, co mamy na myśli.”

Fakty o Bogu, czy zwykłe cwaniactwo?

Zagłębiając się dalej w filozofię autor twierdzi, że:

„Trzeba rozróżnić, gdzie kończą się fakty o Bogu, a gdzie zaczyna się cwaniactwo”

Tadeusz Niwiński próbuje wyjaśnić, skąd się wzięła nazwa „Bóg”, oraz co rozumiemy pod tym pojęciem. Przywołuje opisy Boga stworzone przez znanych ludzi, takich jak Richard Dawkins (pisarz), czy też Albert Einstein. Autor jest zafascynowany teorią Einsteina na temat Boga i kościoła stąd też taka nazwa e-booka („Bóg Einsteina”):
„Einstein określał się jako „głęboko wierzący ateista”. Nie wierzył w Boga takiego, jak go opisują różni ludzie, którzy twierdzą, że posiadają (objawioną) wiedzę na jego temat. Wierzył natomiast w potęgę i piękno wszechświata, w boską konsekwencję funkcjonowania praw rządzących Energią, Materią i Informacją.”

Duża wiedza, czy samozwańcza doktryna autora?

Tadeusz Niwiński może się poszczycić ogromną wiedzą na tematy zawarte w książce. Według niego, część prawd na temat Boga została wymyślona, a ludzie bezmyślnie wierzą w to, co jest niezgodne z prawdą:

„Bóg istnieje. Pytanie tylko, na czym to istnienie polega. Trzeba rozróżnić, gdzie kończą się fakty o Bogu, stworzycielu świata, a gdzie zaczyna ludzka interpretacja i cwaniactwo. Wiadomo, że Bóg nie jest mściwym staruszkiem z brodą, który mieszka w chmurach, pilnuje nas, żebyśmy nie mieli zbyt wielu uciech i pomaga albo przeszkadza w spełnianiu naszych marzeń. Wiadomo, że na przestrzeni wieków wielu oszustów (często nawet w dobrej wierze) wykorzystywało postać religie świataBoga do wmawiania ludziom najróżniejszych rzeczy, aby łatwiej było nimi manipulować (albo w wersji pozytywnej: „wywierać wpływ”).”

Niwiński cały czas chce wywołać u swojego czytelnika uczucie niepokoju. Niepokoju związanego z postawionym pytaniem o istnienie Boga.